Publikujemy rozmowę z prof. dr. hab. n. med. Leszkiem Domańskim, rektorem Pomorskiego Uniwersytetu Medycznego, o misji hospicjum perinatalnego na Pomorzu Zachodnim.
Panie Profesorze, czy według Pana powstanie hospicjum perinatalnego w naszym województwie to słuszna idea? Czy taka instytucja rzeczywiście odpowiada na potrzeby naszego społeczeństwa?
LD: Z całą pewnością tak. Uważam, że utworzenie hospicjum perinatalnego w naszym regionie to nie tylko słuszna idea, ale wręcz konieczność. Nasze społeczeństwo coraz częściej poszukuje nie tylko leczenia, ale i towarzyszenia — empatycznego, profesjonalnego, godnego. Hospicjum odpowiada na bardzo konkretne, bolesne potrzeby rodzin, które otrzymują dramatyczne diagnozy prenatalne. W takich chwilach najważniejsze jest nie pozbawiać rodziny wsparcia, zaoferować jej opiekę – od strony medycznej, psychologicznej i duchowej. To właśnie robi hospicjum perinatalne.
Czy dzięki pracy zespołu hospicjum JESTEM, rodziny z Pomorza Zachodniego mogą liczyć na taką skoordynowaną pomoc?
LD: Tak, i jest to ogromna wartość tej inicjatywy. Idea hospicjum opiera się na interdyscyplinarności, czyli współpracy specjalistów z różnych dziedzin: pediatrów, neonatologów, ginekologów, położników, pielęgniarek, psychologów, rehabilitantów czy personelu pomocniczego. Specjaliści ci, uwzględniając indywidualność poszczególnych przypadków, nauczają odpowiednich zachowań, zabiegów stosownych do schorzeń, jak również akceptacji zaistniałej sytuacji. W chwili utraty dziecka udzielają psychologicznego wsparcia w procesie przeżywania żałoby. To właśnie dzięki tej współpracy rodzice nie są pozostawieni sami sobie. Od momentu diagnozy aż po możliwe pożegnanie z dzieckiem — cały zespół towarzyszy rodzinie, budując dla niej bezpieczne środowisko. To coś więcej niż medycyna. To prawdziwa obecność.
Czy hospicjum może być również pomocą dla lekarzy? Dla tych, którzy na co dzień przekazują trudne informacje pacjentom?
LD: Zdecydowanie tak. Lekarze często są w niezwykle trudnej roli — to oni jako pierwsi rozpoznają wadę letalną, to oni muszą przekazać rodzicom tę diagnozę. Brak systemowego wsparcia może powodować u nich ogromne obciążenie emocjonalne. Hospicjum perinatalne, staje się naturalnym partnerem lekarza. Przejmuje część odpowiedzialności, oferuje kompleksową ścieżkę postępowania i daje lekarzowi przestrzeń na działanie w zgodzie z etyką i profesjonalizmem. To wsparcie jest nieocenione.
Wielu ludzi nadal kojarzy „hospicjum” wyłącznie z opieką nad osobami starszymi. Czy zadaniem hospicjum perinatalnego jest również edukacja społeczna?
LD: Bez wątpienia. Hospicja perinatalne w Polsce nadal są stosunkowo nowym zjawiskiem, jest ich niewiele, przeważnie w dużych miastach i wymagają szerszego zrozumienia. Społeczeństwo musi wiedzieć, że ich misją nie jest wyłącznie „czekanie na śmierć dziecka”, ale przede wszystkim towarzyszenie życiu, nawet jeśli jest ono bardzo krótkie. Edukacja, zmiana języka, przełamywanie społecznego milczenia wokół poronień, wad letalnych i śmierci noworodków – to równie ważne zadania hospicjum, co sama opieka medyczna. Hospicjum ma ogromny potencjał, by tę świadomość zmieniać.
Hospicjum nosi nazwę „JESTEM”. Co Panu Profesorowi przychodzi na myśl, kiedy słyszy tę nazwę?
LD: To piękna, pełna znaczeń nazwa. „JESTEM” to słowo, które niesie przesłanie obecności — dziecka, które istnieje, nawet jeśli na bardzo krótko. Ale też przesłanie obecności drugiego człowieka: personelu medycznego, psychologa, położnej, który mówi rodzicom: „Jesteśmy z wami”. Ta obecność – cicha, życzliwa, nienarzucająca się – to najważniejszy fundament dobrej opieki. Nazwa hospicjum idealnie oddaje jego misję.
Dziękujemy za współpracę z Uniwersyteckimi Szpitalami Klinicznymi PUM. Co, zdaniem Pana Profesora, jest jeszcze do zrobienia w kontekście dalszego rozwoju Hospicjum Perinatalnego JESTEM?
LD: Przede wszystkim warto dążyć do tego, by rozpoznanie ciężkiej wady prenatalnej wiązało się z możliwością skierowania rodziny do hospicjum. Potrzebna jest również lepsza integracja z placówkami medycznymi, edukacja personelu, a także tworzenie grup wsparcia dla matek i rodzin w traumie. Warto pomyśleć o ogólnodostępnej infolinii lub punkcie kontaktowym. Hospicjum powinno też aktywnie działać w przestrzeni publicznej — prowadzić warsztaty, dzielić się wiedzą. Bo każde dziecko, niezależnie od czasu swojego życia, jest przez swojego rodzica kochane. I właśnie to – JESTEM – wyraża to najlepiej.