Dla mnie zadaniem hospicjum perinatalnego jest wzbudzenie w kobiecie NADZIEI na przyszłość i takie zaplanowanie diagnostyki oraz postepowania w aktualnej ciąży, żeby kolejne zakończyły się urodzeniem zdrowych dzieci. Uważam, że jeśli takie zadania będziemy bardziej przedstawiać, rozpowszechniając ideę hospicjów perinatalnych, to więcej kobiet będzie się do nas zwracać. A i samo przejście przez obecną, trudną ciążę, dla pacjentek mających NADZIEJĘ na przyszłość, będzie łatwiejsze – powiedział w rozmowie dla hospicjumjestem.pl, dr n.med. Sławomir Świderski, specjalista położnik – ginekolog, specjalista perinatolog.
***

Hospicja perinatalne to stosunkowo „nowe zjawisko” w Polsce. Wydaje się, że wśród społeczeństwa brakuje wiedzy, czym są takie instytucje. Jak Pan Doktor przybliżyłby ideę hospicjów perinatalnych?
Ciąża to „bycie przy nadziei”. W sytuacjach, kiedy tej nadziei brakuje, na kobietę (i jej bliskich) spada olbrzymi ciężar. Wiele kobiet nie jest w stanie tego ciężaru udźwignąć – i wtedy często potrzebuje pomocy. Hospicjum perinatalne w moim rozumieniu jest po to, żeby w tych przypadkach pomóc.
Jak hospicjum perinatalne może/powinno pomagać rodzinie, która usłyszała niepomyślną diagnozę perinatalną?
Ta pomoc powinna być wielokierunkowa; medyczna, ale też psychologiczna, organizacyjna, często prawna, duchowa itd. Każdy przypadek jest inny i w każdym należy dopasować formę pomocy do konkretnej sytuacji, wsłuchując się w oczekiwania pacjentki. Pomoc oczywiście nigdy nie powinna być nachalna!
Pierwszym zadaniem położnika/perinatologa jest postawienie lub potwierdzenie diagnozy, czyli stwierdzenie, czy nieprawidłowości w ciąży mają charakter nieuleczalny. Drugim, niezwykle ważnym zadaniem, jest próba znalezienia przyczyny powstania wad letalnych, co ma olbrzymie znaczenie dla przyszłości położniczej pacjentki (pewne nieprawidłowości mogą powtarzać się w kolejnych ciążach, inne nie). Trzeci cel to takie poprowadzenie ciąży i porodu, żeby pacjentka w ich wyniku doznała możliwie najmniejszego lub najlepiej żadnego uszczerbku na zdrowiu – co również ma olbrzymie znaczenie dla kolejnych ciąż.
Czasami spotykamy się z oporem samych rodzin, które boją się zwrócić o pomoc do hospicjum perinatalnego, ponieważ kojarzy im się ono z nieuchronną śmiercią. Co zrobić, by pokazać tym rodzinom, że misją hospicjum jest towarzyszenie życiu nawet, jeżeli jest ono bardzo krótkie?
Nie do końca zgadzam się z tezą, że hospicjum jest po to, żeby towarzyszyć „krótkiemu życiu” i śmierci… A w każdym razie nie jest to moim zdaniem jedyne zadanie dla hospicjum perinatalnego.
Dla mnie rzeczą równie ważną jest wzbudzenie w kobiecie NADZIEI na przyszłość i takie zaplanowanie diagnostyki oraz postepowania w aktualnej ciąży, żeby kolejne ciąże zakończyły się urodzeniem zdrowych dzieci.
Uważam, że jeśli takie zadania będziemy bardziej przedstawiać, rozpowszechniając ideę hospicjów perinatalnych, to więcej kobiet będzie się do nas zwracać. A i samo przejście przez obecną, trudną ciążę, dla pacjentek mających NADZIEJĘ na przyszłość, będzie łatwiejsze.
Czy Pan w swoim doświadczeniu zawodowym „spotkał się” z wadami letalnymi, jak wyglądało postępowanie, kiedy nie było wówczas hospicjum perinatalnego?
Tak – takie przypadki zawsze były, są i niestety będą.
Dzisiaj, kiedy mamy w Szczecinie hospicjum perinatalne, jest łatwiej, bo te pacjentki, które decydują się na kontynuacje ciąży, mogą znaleźć miejsce, gdzie udzielona im będzie pomoc interdyscyplinarnie „skoordynowana”… Kiedyś pacjentki na własną rękę musiały szukać pomocy psychologa, neonatologa, perinatologa itd.
Jak wygląda cała procedura medyczna, kiedy na USG widać, że coś jest nie tak i dziecko może być chore?
Zawsze należy wtedy stwierdzić, czy możemy pomóc. Pewne nieprawidłowości widoczne w USG, możemy leczyć wewnątrzmacicznie. W innych przypadkach możemy tak pokierować pacjentkę, żeby np. urodziła w ośrodku, gdzie po porodzie noworodka będzie można od razu zoperować.
Oczywiście są też przypadki, kiedy pomóc nie możemy (wady letalne).
Niezależnie od tego, co wtedy stwierdzimy, to są zawsze bardzo trudne rozmowy…
Przedstawiając kobiecie fakt, że widzimy w USG letalne nieprawidłowości, należy zawsze kierować się empatią i taktem. I trzeba zawsze umieć szybko odpowiedzieć na trzy pytania:
1) dlaczego tak się stało?,
2) co zrobiłam źle?
3) czy w przyszłości mam szansę na zdrowe dziecko?
Wszystkie te pytania są ważne, ale dla mnie kluczowym jest pytanie trzecie.
Dlaczego zdecydował się Pan na współpracę z Hospicjum Perinatalnym JESTEM?
Żeby pomóc tam, gdzie na swoje skromne możliwości mogę…
Jak odbiera Pan nazwę naszego hospicjum – JESTEM?
Nazwa jest OK J
Jest krótka i nie jest pompatyczna …
Czy lekarze mają wiedzę o hospicjum perinatalnym? Jego istnienie to pomoc dla medyków?
Mam wrażenie z rozmów z koleżankami i kolegami, że ta wiedza jest coraz większa. Jest to przede wszystkim zasługa osób koordynujących pracę hospicjum.
Czy wady letalne z czegoś wynikają? Czy mając odpowiednią wiedzę można zapobiec ich wystąpieniu? Jak to wygląda, jeżeli chodzi o statystykę ostatnich lat – czy takich wad jest mniej czy więcej, jeżeli więcej to dlaczego?
To jest trudne pytanie. Niektórych wad, głównie tych spowodowanych czynnikami środowiskowymi, jest mniej. Klasycznym przykładem są wady dysraficzne spowodowane niedoborem kwasu foliowego. Wynika to z faktu promowania przyjmowania kwasu foliowego wśród kobiet planujących ciążę. Natomiast innych wad, np. trisomii chromosomalnych, jest więcej, ponieważ ryzyko wystąpienia takiej wady wzrasta wraz z wiekiem ciężarnej – a zauważalną tendencją jest wyższy wiek kobiet starających się o ciąże.
To co obserwujemy w ostatnim czasie na pewno, to częstsze i wcześniejsze wykrywanie wad letalnych. Jest to spowodowane rozwojem nauki, w szczególności ultrasonografii.
Dziś na szczęście rzadziej niż kiedyś, można chyba powiedzieć że bardzo rzadko, kobieta dowiaduje się o letalnej wadzie w momencie porodu.
Dziękuję za rozmowę.