Ukazujemy przemyślenia Mamy, która dowiedziała się o letalnej chorobie własnego Syna. „Dzień Matki” jest szczególnym czasem przeżywania Jej indywidualnego macierzyństwa.
Dziś wiele Matek dostaje kwiaty i laurki.
To piękny dzień choć ja … przeżywam emocjonalny rollercoaster!
Długo czekałam, aby być Mamą. Skakałam z radości, gdy zobaczyłam dwie kreski, popłakałam się ze szczęścia, gdy usłyszałam bicie serca mojego dziecka! Rozpoczęła się moja rodzicielska droga 🙂
Jednak ten dzień przeżywam inaczej niż większość kobiet…
Radość macierzyństwa łączy się z wielką niewiadomą, którą przeżywam.
Cieszy mnie każdy kopniak i ruch mojego chorego dziecka, które noszę pod swoim sercem.
Chcę, aby ten stan trwał jak najdłużej! Mój synek żyje i jest mu bezpiecznie, właśnie u mnie pod sercem. Nic mu nie grozi, po prostu jest! Nie wiem jak długo, więc każdego dnia o poranku dziękuję, że się obudziłam i mogę przytulić swoje dziecko. Trochę w inny sposób, ale tak – to jest moje otulenie dziecka.
To szczególny dzień. Choć nie wiem czy moje dziecko będzie mogło powiedzieć do mnie MAMO, to już teraz jest między nami niesamowita więź. Dzięki temu dziecku stałam się MAMĄ!
Jak wszystkie inne kobiety w ciąży, gdy zjem coś słodkiego – odczuwam wzmożone ruchy Syna.
Jak za bardzo się zmęczę – daje znać, abym odpoczęła.
Opowiadam mu w ciągu dnia o tym co razem robimy, gdzie jesteśmy, z kim się spotykamy.
Dziś rano obudziłam się i zobaczyłam piękny bukiet kwiatów,
wyszłam na spacer i słuchałam śpiewu ptaków w lesie.
Inny, ale szczególny, jedyny w swoim rodzaju Dzień Matki!
Mama nienarodzonego Synka