Poród przedwczesny to doświadczenie, które w jednej chwili wywraca świat rodziców do góry nogami. Lęk, bezradność, poczucie winy, rozpacz i nadzieja przeżywane są jednocześnie. W rozmowie na kanale ONKo Na Życie Katarzyny Wojtyniak, psycholog z zespołu Hospicjum Perinatalnego JESTEM, z Agatą Kolasińską – mamą przedwcześnie urodzonej Julci – wybrzmiewa niezwykle poruszająca opowieść o drodze do macierzyństwa, które przyszło zbyt wcześnie, ale z całą swoją mocą.
Julcia przyszła na świat w Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym nr 1 PUM w Policach w 23. tygodniu ciąży, ważąc zaledwie 550 gramów. Jej organizm był jeszcze skrajnie niedojrzały – bez w pełni wykształconej skóry, z dopiero tworzącym się układem nerwowym i mózgiem, który wciąż się kształtował. To był moment graniczny, w którym każdy dzień stawał się walką, a każda godzina przynosiła nowe obawy.
„Jeszcze nie czuję, że jestem Mamą…”
Jednym z najtrudniejszych aspektów porodu przedwczesnego jest nagła, często długa separacja od dziecka. Mama nie może go przytulić, nakarmić, poczuć jego ciepła. Zamiast tego pojawiają się inkubatory, aparatura, monitory i nieustanne napięcie. Katarzyna Wojtyniak zauważa, że wiele kobiet w tej sytuacji nie czuje się jeszcze matkami.
– … to dzieje się nagle, emocje związane z tym co dzieje się „nagle” są bardzo duże, często od razu nie są rozpoznawane. Poród przedwczesny to sytuacja nagła, często traumatyczna. Do tego nagła separacja dziecka od Mamy nie pozwala Jej poczuć, że właśnie została Mamą. Wsparcie emocjonalne polega właśnie m.in na tym, żeby Mama poczuła się Mamą – mówi psycholog.
Podczas jednego z pierwszych spotkań Katarzyna Wojtyniak powiedziała do Agaty Kolasińskiej: „Jesteś Mamą”. To zdanie, choć proste, miało ogromną moc. Zatrzymało ją i poruszyło coś bardzo głęboko.
– Sama świadomość, że mimo tej tragicznej otoczki stało się coś dobrego – Julia się pojawiła, przeżyła, usłyszeliśmy jej krzyk – była dla mnie niezwykle ważna. To zdanie: „Jesteś Mamą” pozwoliło mi podjąć kolejną walkę – o laktację, o mleko, o bycie przy niej – wspomina Agata Kolasińska.
Wina, którą czuje wiele kobiet
Kobieta, której dziecko rodzi się przedwcześnie, bardzo często zaczyna oskarżać własne ciało. Szuka przyczyn i win w sobie – w tym, co robiła, gdzie poszła, czego nie dopilnowała.
„Mogłam lepiej dbać o siebie, nie wychodzić, nie iść tam, nie robić tego…” – to myśli, które pojawiają się niemal automatycznie i potrafią powracać przez długi czas.
Dlatego jednym z ważnych elementów wsparcia psychologicznego była praca nad stopniowym uwalnianiem się od tego poczucia winy.
– Przekułyśmy je w świadomość: jestem Mamą – co mogę teraz zrobić? Jak mogę pomóc sobie i mojemu dziecku? – mówi pani Agata.
W przypadku wcześniaka mama ma bardzo ograniczoną sprawczość. Nie ma wpływu na wiele procesów zachodzących w organizmie dziecka. Ale to, co może dać, to swoje mleko, swoją obecność, swoją miłość i troskę. Laktacja stała się dla pani Agaty symbolem jej macierzyństwa i realnym działaniem na rzecz Julci.
Krok do przodu, dwa do tyłu
Pobyt na oddziale intensywnej terapii noworodka to emocjonalny rollercoaster. Jednego dnia pojawia się nadzieja, a następnego – strach i załamanie.
– … Każdy dzień jest inny. Dziś jest dobrze, jutro może być mniej dobrze. Jednak zawsze zachęcam rodziny dzieci urodzonych przedwcześnie, żeby patrzyły na każdy dzień jak na sukces. Każdy dzień jest w tej sytuacji Sukcesem – Mamy, Taty, Dziecka oraz Zespołu Kliniki– mówi Katarzyna Wojtyniak.
W tej rzeczywistości bardzo łatwo się pogubić, załamać i stracić sens. Dlatego tak istotne jest wsparcie – profesjonalne i bliskie. Obecność taty dziecka, rodziny i zespołu medycznego może stać się fundamentem przetrwania tego trudnego czasu.
Siła bycia razem
Agata Kolasińska podkreśla, jak ogromnym wsparciem był dla niej Daniel – tata Julki – oraz bliscy.
– Ogromnym komfortem jest to, kiedy jesteście w takiej sytuacji we dwójkę. Znam mamy, które wychowują dzieci same. Wiem, jak to jest trudne. Niestety, zdarza się, że rodziny nie wytrzymują tej próby w czasie hospitalizacji – dlatego bycie razem jest tak ważne.
Rola taty jest wyjątkowo trudna – to jednoczesny lęk o dziecko i o jego mamę, poczucie odpowiedzialności i konieczność bycia oparciem.
– To strach za dwie osoby i poczucie: muszę zrobić dla nich wszystko – mówi pani Agata.
Nadzieja, która nie kończy się w szpitalu
Dziś Agata i Julcia są już w domu. Są razem. Są zdrowe. I – jak mówi Katarzyna Wojtyniak – są piękne i szczęśliwe. Ich historia jest dowodem na to, że nawet w najbardziej dramatycznych momentach warto wierzyć.
To również świadectwo tego, jak ogromną rolę odgrywa wsparcie psychologiczne w hospicjum perinatalnym – obecność, uważność, towarzyszenie i pomoc w odnalezieniu swojej roli jako mamy i taty, nawet jeśli początek tej drogi jest wyjątkowo trudny.
Bo czasem jedno zdanie może zmienić wszystko:
„Tak, JESTEM Mamą”.
Więcej o szczegółach naszej pomocy można przeczytać [pod linkiem].
HP JESTEM