W Dniu Matki najczęściej widzimy zdjęcia pełne uśmiechów, małych dłoni i codziennych chwil spędzanych razem. Ale są też mamy, których macierzyństwo trwało bardzo krótko — i mimo to pozostaje prawdziwe, pełne miłości i obecności.
W Hospicjum Perinatalnym JESTEM spotykamy kobiety, które słyszą diagnozy odbierające poczucie bezpieczeństwa i wyobrażenie o przyszłości. A jednak nawet wśród lęku, łez i niepewności rodzi się coś niezwykle ważnego: więź, czułość i świadomość, że nadal są Mamami. Bo długość życia dziecka nie mierzy wartości macierzyństwa.
„Najpierw zostałam Mamą”
Kiedy usłyszałam diagnozę, nie pamiętam prawie nic.
Lekarskie słowa zlewały się w jedno. Ciężka wada. Rokowania niepomyślne. Dziecko prawdopodobnie umrze jeszcze w ciąży albo krótko po porodzie.
Pamiętam tylko, że wracając do domu, trzymałam rękę na brzuchu i pierwszy raz pomyślałam, że może nie wolno mi już cieszyć się tą ciążą.
Jakby od tej chwili wszystko miało być już tylko strachem.
Kilka dni później, dzięki poleceniu od znajomej, zadzwoniłam do Hospicjum Perinatalnego JESTEM.
Na początku bałam się trochę tego kroku.
Hospicjum kojarzyło mi się z końcem.
A tymczasem podczas spotkania z Koordynator Wsparcia pierwszy raz od diagnozy ktoś zapytał mnie o moje dziecko.
— Czy wybrała już Pani imię dla córeczki?
To było zwykłe pytanie.
Ale dla mnie znaczyło wszystko.
Bo nagle ponownie uświadomiłam sobie, że nadal JESTEM Mamą.
Nie „trudnym przypadkiem”. Nie „ciążą letalną”. Nie „diagnozą”.
MAMĄ.
Zaczęłam przygotowywać się do narodzin mojej córeczki — Hani.
Dowiedziałam się, że możemy zrobić zdjęcia. Że możemy przygotować ubranko. Że możemy spędzić razem czas. Że można stworzyć wspomnienia, nawet jeśli ten czas będzie bardzo krótki.
Ktoś kiedyś powiedział mi, że nadzieja to wiara, że wszystko skończy się dobrze.
Dziś wiem, że czasem nadzieja wygląda inaczej.
Dla mnie nadzieją było to, że moja córka będzie otoczona miłością przez całe swoje życie.
Nawet jeśli to życie miało trwać tylko godzinę.
Urodziła się cicho.
Położna położyła ją na mojej piersi.
Miała maleńkie dłonie i najpiękniejszą twarz, jaką widziałam.
Mój mąż płakał. Ja też.
Ale w tamtej chwili nie było rozpaczy.
Była miłość.
Byliśmy rodziną.
BYŁAM MAMĄ.
Nasza Hania była z nami bardzo krótko.
Dzisiaj nadal za nią tęsknię.
Są dni, kiedy brakuje mi jej tak bardzo, że trudno oddychać.
Ale kiedy ktoś mówi, że to „tylko smutna historia”, myślę o wszystkim, co dostałam dzięki temu krótkiemu życiu.
O miłości. O czułości. O odwadze. O ludziach, którzy nie zostawili mnie samej.
Hospicjum JESTEM nie zabrało mojego bólu.
Ale pomogło mi przeżyć macierzyństwo naprawdę.
I dlatego w Dniu Matki wiem jedno:
NAJPIERW ZOSTAŁAM MAMĄ.
I nią pozostanę.
***
O szczegółach naszej pomocy można przeczytać [pod linkiem].
***
HP JESTEM