Po stracie dziecka wielu rodziców wraca do jednego pytania: „Czy wiedziało, że je kocham?”. Psycholog kliniczny i psychotraumatolog Ewa Cichocka z zespołu ekspertów Hospicjum Perinatalnego JESTEM wyjaśnia, dlaczego to pytanie pojawia się tak często, skąd bierze się poczucie winy i dlaczego nawet najkrótsze chwile bliskości mogą mieć ogromne znaczenie.
Są pytania, które nie odchodzą wraz z upływem czasu.
Wracają niespodziewanie – podczas porządkowania pamiątek, w rocznicę narodzin dziecka, w Dzień Dziecka, przed snem albo w zwykły dzień, kiedy wszystko wokół wydaje się toczyć swoim rytmem.
Jednym z nich jest pytanie:
„Czy moje dziecko wiedziało, że je kochałam? Czy wiedziało, że je kochaliśmy?”
To pytanie często pojawia się u rodziców, którzy w czasie ciąży usłyszeli diagnozę wady letalnej, ale także u tych, którzy doświadczyli straty maleńkiego dziecka w innych okolicznościach.
Rodzice usilnie próbują odnaleźć odpowiedzi tam, gdzie życie pozostawiło wiele niewiadomych.
Jak podkreśla psycholog kliniczny i psychotraumatolog Ewa Cichocka, pytanie o to, czy dziecko wiedziało o miłości rodziców, jest często przede wszystkim pytaniem o ich własną niepewność i zagubienie w tej ekstremalnie trudnej sytuacji.
„Poszukiwanie pewności wynika w dużej mierze z potrzeby odnalezienia jakiegoś rodzaju oparcia, stabilizacji emocjonalnej, umocnienia osieroconego rodzica”.
W przypadku rodziców dzieci z diagnozą śmiertelnej choroby sytuacja jest szczególnie trudna.
Doświadczanie rodzicielstwa i nadziei przeplata się tu z przeżywaniem lęku, żałoby, świadomością nadchodzącej straty.
To ogromne obciążenie psychiczne.
Jak zauważa specjalistka, miłość do dziecka nie istnieje wtedy w oderwaniu od innych emocji.
Towarzyszą jej strach, poczucie bezradności, być może stłumiona złość czy rozczarowanie.
I właśnie dlatego rodzice często zadają sobie pytanie, czy te trudne uczucia nie przesłoniły dziecku ich miłości.
„Czy zrobiłam wystarczająco dużo?”
Po stracie wielu rodziców wraca pamięcią do okresu ciąży, porodu i krótkiego życia dziecka.
Przypominają sobie konkretne sytuacje, słowa i decyzje.
Zastanawiają się, czy mogli zrobić więcej.
Czy bardziej okazywać bliskość.
Czy wykorzystali każdą możliwą chwilę.
Według Ewy Cichockiej to bardzo częsty element żałoby.
„Jednym z powszechnych zjawisk psychologicznych w okolicznościach straty dziecka jest poczucie winy oraz szczegółowe analizowanie własnych działań. Psychika próbuje w ten sposób odzyskać dostęp do poczucia sprawczości i kontroli, który został utracony w obliczu traumatycznej bezradności”.
Łatwiej nam tolerować zastanawianie się nad własnymi decyzjami czy działaniami niż zaakceptować fakt, że istnieją sytuacje, których nie można było zmienić.
Jednocześnie specjalistka przypomina o czymś bardzo ważnym:
„Dzieci nie potrzebują rodziców zachowujących się idealnie. Potrzebują rodziców obecnych w ich życiu, obecnych emocjonalnie, autentycznych. Miłość nie wymaga doskonałości”.
Dlaczego nawet kilka chwil może znaczyć tak wiele?
Rodzice po stracie często wracają pamięcią do krótkich momentów bliskości.
Pierwszego usłyszanego tętna.
Ruchów dziecka odczuwanych podczas ciąży.
Rozmów prowadzonych „do brzucha”.
Pierwszego przytulenia.
Kontaktu skóra do skóry.
Możliwości potrzymania dziecka w ramionach.
To właśnie te wspomnienia bardzo często stają się bezcennym skarbem.
Jak podkreśla Ewa Cichocka, pomagają one zachować poczucie realności więzi i rodzicielstwa.
„Te krótkie chwile bliskiego kontaktu po porodzie mają szansę stać się podstawowym zasobem chroniącym przed poczuciem tzw. żałoby nieuprawnionej”.
Wspomnienia te pomagają również utrzymać ciągłość historii rodzicielskiej.
Pozwalają pamiętać, że relacja z dzieckiem istniała naprawdę, niezależnie od tego, jak długo trwało jego życie.
Jak małe dziecko doświadcza bliskości?
Psychologia rozwojowa od dawna pokazuje, że najmłodsze dzieci poznają świat zewnętrzny przede wszystkim poprzez doświadczenia zmysłowe i emocjonalne.
Głos.
Dotyk.
Ciepło.
Obecność.
Jak wyjaśnia ekspertka Hospicjum Perinatalnego JESTEM:
„Nie ma bardziej oczywistego sposobu okazywania miłości maleńkiemu dziecku jak poprzez bliskość fizyczną i zmysłowość właśnie, tj. poprzez dotyk, delikatność w głosie, utulenie”.
Wielu rodziców intuicyjnie mówi do swojego dziecka jeszcze przed narodzinami, śpiewa mu, czyta bajki czy głaszcze brzuch.
Są to naturalne sposoby stopniowego budowania więzi i przeżywania rodzicielstwa.
Ale pamiętajmy, że każda historia jest inna.
Specjalistka zwraca uwagę również na coś bardzo istotnego.
Rodzice przechodzą przez doświadczenie oczekiwania śmiertelnie chorego dziecka na bardzo różny sposób.
Dla części osób przewidywanie straty staje się tak przytłaczające, że psychika uruchamia mechanizmy obronne prowadzące do emocjonalnego wycofania.
Nie jest to brak miłości.
To próba poradzenia sobie z cierpieniem przekraczającym możliwości danej osoby.
Dlatego reakcje rodziców po diagnozie czy po stracie nie powinny być przez nikogo oceniane.
Każdy człowiek niesie swój własny ciężar bólu.
Każdy przeżywa go inaczej.
I nie ma tu jednej właściwej odpowiedzi, która uciszyłaby wszystkie trudne pytania.
Nie ma też sposobu, by całkowicie usunąć tęsknotę.
Można jednak wracać do chwil, które były wspólne.
Do głosu.
Do dotyku.
Do obecności.
Do imienia wypowiadanego z czułością.
Do wszystkich tych momentów, które składały się na relację rodzica i dziecka.
Bo choć czasem życie dziecka trwało bardzo krótko, miłość, którą zostało otoczone, pozostaje częścią historii jego Rodziny na zawsze.
***
O szczegółach naszej pomocy można przeczytać [pod linkiem].
***
HP JESTEM