W pełni okazujemy się mężczyznami, gdy w nadchodzącej potencjalnej burzy, wojnie – a wydaje się, że naszą wojną jest trudność jaką jest choroba dziecka – jesteśmy tymi niezłomnymi. Niezwyciężonymi, w pełni wspierając swoje żony, matki naszych dzieci – powiedział w rozmowie dla JESTEM lek. med. Arkadiusz Bieleninik, neurolog dziecięcy, specjalista pediatrii, specjalista JESTEM, mąż i ojciec piątki dzieci.
Kiedy mężczyzna dowiaduje się, że został tatą, może być poruszony, ale kiedy dowiaduje się, że jego dziecko jest ciężko chore, to na pewno jest to bardzo trudne przeżycie dla każdego, niezależnie jak mocnego mężczyzny – podkreślił lek. med. Arkadiusz Bieleninik.
– To jest bardzo trudne doświadczenie, ale tutaj mówimy o obecności, obecności Boga w życiu każdego ojca. Jeżeli jako ojciec, jestem wzmocniony wiarą, to jestem w stanie dźwigać krzyż. Nieobecność Boga Ojca, powoduje, że jest mi trudno, a wręcz jest to niemożliwe – akcentował.
– Kluczowe jest stanięcie w obliczu Pana Boga i powiedzenie nie tylko: „bądź wola Twoja”, ale też przyjęcie tego, dźwiganie – nie samotnie – tylko z Ojcem, który jest w Niebie. Bez tego żaden ojciec nie jest w stanie udźwignąć takich trudów – wskazał doświadczony ojciec piątki dzieci.
Zazwyczaj traktuje się chorobę i cierpienie jako jakąś stratę – zauważył lekarz, ale jak wskazał – nie musi tak być. Mogą one okazać się pewnym zyskiem, który będzie budował mężczyznę. Wzbudzał w nim większą miłość do żony i do chorego dziecka, ale też do siebie. Będzie go budował i umacniał.
– W takiej sytuacji ojciec musi umacniać się mocą z Nieba, bez niej sobie nie poradzi. Są także grupy wsparcia innych mężczyzn, którzy mogą mu w tej sytuacji pomóc. Oczywiście jeżeli w rodzinie są takie osoby, jego ojciec, czyli dziadek dziecka czy bracia-wujkowie to też jest cenne, gdy otrzyma od nich męskie wsparcie. Jeżeli ci bliscy są w stanie otoczyć tego ojca, który jest dotknięty trudem, krzyżem, odpowiednim wsparciem, to też będzie go – ta potencjalna strata – budować i dawać konkretny zysk. To zysk dla wszystkich, dla najbliższych, […] to może wpływać pozytywnie na budowanie relacji rodzinnych – powiedział lek. med. Arkadiusz Bieleninik.
Takie doświadczenie może przyczynić się do zbudowania mocniejszych więzi w rodzinne, stworzyć coś, czego czasami nie wypowiemy słowami. Niestety może być także inaczej.
– Najgorzej kiedy pojawia się oskarżanie i obwinianie. Żaden mężczyzna nie powinien – ani wobec siebie, ani wobec najbliższych (żony, czy dzieci) – w ten sposób postępować, by obwiniać kogokolwiek. Ojciec powinien tylko dostrzegać czy rozpatrywać to, co on może zmieniać w swoim świecie, w swoim życiu wpatrując się w krzyż i w Chrystusa, który wskazuje nam Ojca, któremu możemy w pełni zaufać. Nawet wówczas, kiedy wydaje się, że potencjalnie umieramy czy to duchowo, czy psychicznie. Z przysłowiowego grobu, po trzech dniach jesteśmy w stanie zmartwychwstać dzięki Niemu. Myślę, że na tym polega właśnie ta potencjalna strata, która staje się ogromnym zyskiem – podkreślał.
Bezwarunkowe wsparcie, nie pozostawienie w samotności Matki dziecka, to jest siła męskości, to jest męski power – wskazał lek. med. Arkadiusz Bieleninik.
– Wówczas w pełni okazujemy się mężczyznami, którzy w nadchodzącej potencjalnej burzy, wojnie, a wydaje się, że naszą wojną jest trudność jaką jest choroba dziecka, wtedy jesteśmy tymi niezłomnymi. Niezwyciężonymi w pełni wspierając swoje żony, matki naszych dzieci – powiedział doświadczony mąż i ojciec.
Jak dodał istotne jest czułe wsparcie i towarzyszenie.
– Wspólne pokonywanie trudności. A jeżeli już dochodzi do śmierci dziecka, to nawet kiedy pojawią się męskie łzy, to nie ujmują one męskości. Wręcz można powiedzieć dodają jej. Inni mogą widzieć, że jesteśmy czułymi ojcami, a nie tylko twardzielami. To będzie też wpływać dobrze na emocjonalność, prawidłowy rozwój emocjonalny dla dzieci, jeżeli są tego świadkami, czy też na budowanie relacji właśnie wśród najbliższych – mówił.
Instytucją, która może pomóc przejść przez trudny czas, zarówno samego przyjęcia do wiadomości diagnozy, a później w pewien sposób jej zaakceptowania, jest Hospicjum Perinatalne JESTEM, które działa w Szczecinie – wskazał neurolog dziecięcy, specjalista pediatrii.
– Myślę, że warto zwracać się po pomoc, nie tylko do psychologów, ale i do innych specjalistów, którzy mogą służyć pomocą i pracują/posługują w JESTEM. Męskość to także umiejętność zwracania się po pomoc. Wszystkiego nie muszę umieć, potrafić, ale odpowiedzialność, to też zwrócenie się z prośbą o pomoc. To też jest siła i wielkość mężczyzny, że potrafi się przyznać do swoich słabości, tak jak jest we fragmencie Pisma, że „moc w słabości się doskonali i niech wzrasta we mnie Chrystus” – zakończył lek. med. Arkadiusz Bieleninik.
HP JESTEM