Dzień Dziecka Utraconego szczególnie dedykowany jest pamięci o dzieciach, które zmarły przed urodzeniem lub bardzo szybko po nim. Tego dnia pamiętamy także o wszystkich rodzicach, którzy utracili swoje dzieci w jakichkolwiek okolicznościach.
Ks. Tomasz Ceniuch, delegat ds. Duszpasterstwa Rodziców po Stracie Dzieci w Archidiecezji Szczecińsko-Kamieńskiej, wskazał, iż ponad 20 lat temu w Polsce zaczęły obowiązywać przepisy, na podstawie których można pochować ciało dziecka, mające mniej niż wynosiła wcześniejsza granica, czyli 500g.
– A przecież to nie od ilości gramów czy długości w centymetrach ciała dziecka zależy, czy to dziecko jest kochane. Chodzi o prawo do podkreślenia, że ktoś jest rodzicem, że te dzieci zaistniały, a skoro odeszły z tego świata, to wszyscy mają prawo do ich godnego pochówku – podkreślił kapłan.
Agnieszka Wodzyńska z Fundacji Donum Vitae wskazała, że na początku Dzień Dzieci Utraconych jednoczył wszystkich rodziców, którzy doświadczyli poronienia i martwego urodzenia.
– W miarę, jak idea zaczęła się rozrastać […], to w sposób naturalny zauważyliśmy, że w tym doświadczeniu mogą spotkać się i zjednoczyć wszyscy rodzice doświadczeni stratą dziecka, niezależnie od wieku i okoliczności śmierci dziecka. Jest to – smutno to brzmi, ale taka jest prawda i nasza rzeczywistość – święto wszystkich osieroconych rodziców, którzy nie mogą swojego dziecka przytulić, nie mogą z nim być – mówiła przedstawicielka Fundacji Donum Vitae.
Ks. Tomasz Ceniuch akcentował, że rodzice nie zapominają o swoim dziecku, któremu przekazali życie, ale być może nie mają siły albo nie chcą rozmawiać o śmierci.
– Na pewno nie rozmawia się o tym w sytuacji, kiedy nie mamy poczucia bezpieczeństwa, gdy nie mamy przestrzeni zaufania. Natomiast w wielu rodzicach jest potrzeba, by wyjść na zewnątrz z przesłaniem: „Jesteśmy rodzicami, chociaż nasze rodzicielstwo zostało dotknięte dramatem utraty” – powiedział duchowny.
HP JESTEM

